• Wpisów: 121
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 36 dni temu, 20:09
  • Licznik odwiedzin: 17 820 / 1190 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
monalasa
 
Nikt nie robi takich pierogów jak mama....
Wczoraj 160szt. Dziś już ukradkiem każdy podbierał, bo nie lada przejść obok nich obojętnie...
Nikt nie robi takiego pasztetu jak tata...no spróbować musieliśmy czy się udał :) - nie ma już połowy :P i zamówienia ma na kilkanaście kolejnych (od wszystkich którzy próbowali )....
Jutro to dopiero będzie...

Zycze Wam wszystkich niezapomnianych świat. Ciepła, radości, miłości, uśmiechu. By w tym roku coś Was mile zaskoczyło. By narodziło się w Was jakieś piękne przeżycie, nowe emocje. Ściskam Was Mocno. Wszystkiego dobrego :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

monalasa
 
Kupiłam samochód.
W dzień po zamontowaniu pięknych nowiutkich tablic, okradli mi go po raz pierwszy.  
Radio ( choć było schowane ), wieczną latarkę, pilota od autoalarmu ( nie pytajcie czemu był w  środku w samochodzie – po prostu był ;p ) , jakieś narzędzia, i gumy do żucia :P
Cieszyłam się jednak z faktu ze nie wybili mi szyby, tylko jakimś cudem otworzyli sobie ładnie drzwi.
Dwa dni potem ktoś próbował włamać się do niego po raz 2  Już nie obchodzili się tak ładnie z zamkami - trochę zostały „zmodyfikowane „ przez włamywaczy, ale drzwi nie zostały otwarte. W środku już nie było co kraść, chyba ze choinkę zapachową,  bo to jedynie zostało mi po  przednim razie . Tym razem cieszyłam się ze moja Hondzia w ogóle stoi  tam gdzie ją zostawiałam. Mam nadzieje ze codziennie będę się cieszyć z jej widoku :)
Wyglądam przez okno – ładnie się prezentuje:)

P.S. Ucinałabym ręce za kradzież...albo uszy - jak to było za czasów "złotej ciżemki " :P
  • awatar Mariusz Z: no to w nie złym miejscu parkujesz Hanie skoro takie przygody masz Współczuję
  • awatar poodles: rety, rety, gdzie Ty mieszkasz, siostro?!
  • awatar monalasa: Na osiedle nie narzekam - podoba mi się tam ogólnie bardzo :) To pewnie nie z osiedla :p Postawiłam pod blokiem jak zawsze - jak wszyscy....
Pokaż wszystkie (3) ›
 

monalasa
 
Hym....nie mogę napisać tu zbyt wiele ponieważ mój awatar to ja- ja prawdziwa. Moja nazwa użytkownika - to moje przezwisko - wiec wszystko co tu napisze może zostać przeczytane przez każdego mojego znajomego , bliskiego, wroga również, nawet pracodawce (jakby się uparł) itd. Mogło by to zostać wykorzystane przeciwko mnie :P. Poza tym nie lubię jak ktoś, kto nie chce by wiedział, wiedział coś o czym wiedzieć nie musi .. :)
Ale przyznam się Wam wszystkim którzy to czytacie - dziś mam cholernie kiepski wieczór, aż se musiałam zapalić ( dla przypomnienia rzuciłam prawie 3 lata temu )
Powtórzę się ...Człowiek jest wolny. Moze iść w lewo, może iść w prawo, może nie iść.Jest tak wolny,że może wszystko.Tak bardzo wszystko,że nie może nic"
Jutro będzie dobry dzień...mimo wszystko :)
  • awatar (nie)dostępna ♥: bardzo podoba mi sie blog :) a śliczny avatarek .. będę u Ciebie częściej :)
  • awatar monalasa: @loks me ♥: dziekuje :)
  • awatar LotarKing: Jeżeli Ty w siebie nie uwierzysz, nikt inny w Ciebie nie uwierzy !
Pokaż wszystkie (12) ›
 

monalasa
 
P.S. przed opowiadaniem...Witam Was wszystkich :)
No trochę tu mnie nie było, powodów tysiąc....Ale myślałam o Was cały czas :)
Dziękuję za Wszystkie prywatne wiadomości i        
zapytania czy żyje i takie tam :p

Dziś opowiadanie na wstęp, które dostałam od kogoś kto na mnie tu trafił i czytał te które mam na blogu i specjalnie się zarejestrował tylko po to by zdobyć mój e-meil i wysłać mi parę które on kiedyś "znalazł " Dziękuję Dawid:)

Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:
- Kto chciałby dostać ten banknot?
Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:
- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie że coś zrobię... – i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:
- Kto w dalszym ciągu to chce?
Ręce znowu się podniosły...
- A gdybym zrobił to? - zapytał mówca.... i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny....
- A teraz kto chce te pieniądze?
Ręce podniosły się po raz trzeci!!!
- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20$!!!
Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...
TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.
Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY! Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij!
  • awatar poodles: opowiadanie opowiadaniem, ale DOBRZE, ŻE WRÓCIŁAŚ!! mam nadzieję, że znowu nie znikniesz! :)
  • awatar Mariusz Z: Dobre :) , wreszcie wróciłaś ;)
  • awatar Parole: pozwól, że cię uściskam, pingerowa córo marnotrawna:D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

monalasa
 
Mam marzenie poczuć się jak dziecko.
Mam marzenie jechać do wielkiego parku rozrywki, gdzie mogłabym spędzić tam cały dzień, kręcąc się na karuzeli, , pobać się w zamku strachu, spłynąć łódkami, posiedzieć w wirujących filiżankach, albo na konikach,  pozderzać się w samochodzikach, wygrać jakaś nagrodę strzelając z wiatrówki, zjechać mega szybką kolejką a na końcu zwymiotować :D
Chce się pośmiać, powyłupiać, poczuć przypływ adrenaliny ( szczególnie przy kolejkach powietrznych ) , chce na chwile zapomnieć o wszystkim i wyszaleć się na tych cudownych „zabawkach „. Tak zrobię. To plan na któryś weekend....

P.S. Możecie polecić mi jakiś dobry park w Polsce ? czy lepiej do Niemiec się wybrać do Haide parku ( tam już kiedyś byłam i ja polecam wszystkim , ale kurde trochę za daleko .. i szukam jakieś alternatywy w Polsce )
  • awatar Parole: ja chyba nigdy nie byłam w takim wielkim, porządnym lunaparku...
  • awatar Na deskach życia: Ja tam lubię jeździć do Czech do Liberca :D Może dlatego, że mam blisko :D Ale ja kocham wodę, więc zwykle wodne atrakcje mnie bardziej interesują :D
  • awatar ♥ NajaRana ♥: ♥świetny blog ♥zapraszam do mnie
Pokaż wszystkie (18) ›
 

monalasa
 

Muzyka pasuje do słów, a słowa niestety prawdziwe.... Posłuchajcie, poczytajcie ( nie musicie znać hiszpańskiego - na szczęście przetłumaczono :) )

  • awatar Parole: oj, dużo w tym prawdy, niestety. nie lubię generalizować, ale uporczywe zamiatnie pod dywan takich spraw daje wiele do myślenia...
  • awatar monalasa: @Parole: tez nie lubię. Sama mam w rodzinie wujka księdza, do którego w żaden sposób doczepić się nie mogę...To było powołanie... Ale to co się dzieje za niektórymi drzwiami kościoła jest przerażające...I jeszcze bardziej przerażające jest chyba to ze sami nawzajem się rozgrzeszają myśląc ze skoro są w zakonie nie obowiązuje ich prawo ludzkie jak każdego innego człowieka...
  • awatar Parole: @monalasa: otóż to - winy wybaczają, przymykają oko, a jak zrobi się za głośno, zbyt gorąco, zabierają winnego z publicznego widoku, w myśl zasady "co z oczu, to z serca". a konsekwencji swych czynów winny nie musi ponosić - a to jest niesprawiedliwe, niehumanitarne i niechrześcijańskie, to jest przyzwolenie na grzech, zgoda na zło.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

monalasa
 
 Zdrada jest jak ulubiony owoc.
 Jeśli w swym domu mamy codziennie miskę  np. truskawek, przygotowanych przez kochającą Cię osobę, pięknych soczystych , pachnących, a przede wszystkim dostępnych na wyciągniecie dłoni.... dużo prościej jest NIE sięgnąć po nie, będąc poza domem i widząc je gdzieś indziej. Nie marzymy o nich. Nie potrzebujemy ich. Ich smak nas nie zastanawia, bo na naszym stole po powrocie będą czekać na nas zawsze te same smakowite owoce. ...
  Jeśli jednak w domu zabraniają Ci  ich jeść, chowają je przed Tobą, nie chcą poczęstować, może włączyć się pragnienie zjedzenia ich gdzieś  poza nim....
Zdrada nie zależy tylko i wyłącznie od zdradzającego i nie jest tylko jego winą...wszystko zawsze leży gdzieś pośrodku.....

  Przestań kobieto wiecznie mówić ze boli Cię głowa, ze znowu-  5 raz w tym miesiącu masz  okres , ze jesteś zmęczona gotowaniem, sprzątaniem czy dzieckiem.  Przestań chłopie mówić, ze nie masz siły- bo zarabiasz pieniądze cały dzień,  ze wszystko Cię boli, ze  jest Ci za gorąco, albo kolejny mecz ważny w telewizji...

Jak wiele można by było uniknąć zdrad ( o których słyszałam ) gdyby tylko trochę bardziej postarała się osoba która została zdradzona....
  • awatar Parole: gdyby to było takie proste...
  • awatar poodles: zgadzam się, że jest to ważny punkt, o którym się często nie mówi. niestety zgadzam się jednak też z Parole, że zazwyczaj sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana... ale pamiętanie o tym na pewno nie zaszkodzi!
  • awatar monalasa: @poodles: @Parole: i ja sie z Wami zgadzam..... Oczywiscie pisałam tu baaardzo pobieżnie, ( zeby ktoś mnie tu zaraz nie oksarżał ze pisze konkretnie o nim :p ) ale owe pisanie wynika z tego co słysze obserwuje... Czasami zabardzo zapominamy o tym z kim zyjemy wdając sie w monotonie dnia codziennego..Wszystko nas meczy tak bardzo , że nie ma zwyczajnie siły na potrzeby drugiego człowieka...
Pokaż wszystkie (17) ›
 

monalasa
 
"Trudno mówić o szczęściu, gdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj..."

  • awatar Mariusz Z: Racja :)
  • awatar Vulmea: to trzeba sie cieszyc dzisiejszym dniem, planowac jutrzejszy i milo wspominac wczorajszy :)
  • awatar poodles: halo! co to za smęty??
Pokaż wszystkie (9) ›
 

monalasa
 
Zainspirowana wpisem Parole....

Jagoda - owoc o mięsistej, niepękającej owocni, zbudowanej z zewnętrznego egzokarpu oraz zmięśniałego mezokarpu, wypełniającego całe wnętrze owocu :p

Pamiętam ten dzień dokładnie. Byłam wtedy jeszcze w podstawówce. Babcia obudziła mnie skoro świt ,brzęczącą blaszaną bańką, oznajmując, ze naczynie to ma być pełne jagód., jako cudowne oderwanie się od nauki i co sobotniego sprzątania ....Zabierając mnie i dwie moje kuzynki obiecała ze będzie fajnie...
Było....

Na początku nudny , ciągnący się dzień. Przysypiałam w lesie, bo zbudzić mnie w weekend wcześniej niż o 10  - poddać należy surowej karze. Zbierałam co prawda jagody bardzo szybko – ale lądowały w większości nie w bańce tylko w moim brzuchu. W końcu zdyscyplinowana tym , ze wszystkie już miały ponad polowe , sama wzięłam się za robotę . ( babcie nie było co gonić – bo ona już nie bańkę a wiadro 3 razy większe kończyła ) . I mi w końcu udało się uzbierać prawie całą.  Wszystkie 3 miałyśmy już dość ( oprócz babci rzecz jasna), która przeskakiwała niczym zając z jednej kępki na drugą zapuszczając się coraz bardziej w głąb lasu.
W końcu wymarzony fajrant... .. i ....hym... gdzie my jesteśmy ?  Nam młodym, wydawało się ze trzeba iść w prawo , ale babcia , która las uważała za swój drugi dom  - uparcie pchała nas w lewo.. Spierać nam się nie było wolno, wiec ruszyliśmy. Trzeba było iść wolno bo bańki były po czubki zapełnione.( dopełniła babcia :p ) Mijały minuty... godziny.... a my tak szliśmy raz w lewo raz w prawo, raz prosto raz na ukos.. jak tam jej się w danym momencie uwidziało.  Zapadł zmrok, ciężko było zobaczyć cokolwiek.  Kuzynka  potknęła się - bańka sru na ziemie a z nią te piękne jagódki. ( i dobrze bo  pół bańki mniej i jest lżej iść :p ) Jesteśmy głodne... jemy wszystkie  z mojej  ( i dobrze bo pól bańki mniej i jest lżej iść :p ).
My z nudów robimy sobie koraliki – z czego ? z jagód, a babcia uparcie twierdzi ze zna teren i nas zaraz wyprowadzi.
Ok. 21.00 widzimy w oddali na drodze jakieś auto – zapakowane workami. Krzyczymy wołamy, lecz nikt się nie odzywa.
Dochodzi 22.00  - Babcia płacze. A my opowiadamy sobie historie z dreszczem, o tym jak ktoś pomordował  ludzi w lesie i zapakował ciała do worków. A teraz poszedł szukać następnych ofiar. ...
23.00 – Babcia każe nam klękać i modlić się o znalezienie drogi. Najpierw różaniec, potem inne modlitwy i śpiewy ( myślę ze nawet jeśli ktoś przypadkiem byłby o północy w lesie to i tak by uciekł myśląc ze to jakąś sekta ) .
Po jakiś 15 minutach marszu – widzimy światła ..po czym tabliczkę z miejscowością oddalona od miejsca w którym zaczynaliśmy wędrówkę o 19 km....Trzeba było jeszcze dotrzeć do domu....Babcia zatrzymuje auto przejeżdżające obok nas ( widząc takie umazane czarne sieroty – kto by się nie zatrzymał ?? :p )  Nie mogą nas zabrać bo nie ma tylu wolnych miejsc, wiec Pan zapisuje adres pod którym ma poinformować kogoś z rodziny  gdzie czekamy.  Były urodziny wujka wiec cała rodzina się tam zebrała.. Jagody miały być do ciasta......Wszyscy mężczyźni zamiast pić wódkę, porozjeżdżali się we wszystkie strony by nas szukać.  Przyjechała wiec po nas mama....
Babcia  dostała niezła reprymendę od rodzinki...

Na drugi dzień widzę rano przez zamglone oczy twarz babci....szturcha mnie i pyta... idziesz dziś ze mną na jagody, bo wczoraj połowa nam się wysypała i połowę zjadłyśmy ? :D
  • awatar Parole: babcia nie do zdarcia (jak płyta):D to mi przypomniało moją wyprawę na jagody z dzieciństwa. bez zgody i wiedzy rodziców poszłyśmy z koleżanką do lasu i, oczywiście, zgubiłyśmy się. na szczęście dość szybko się znalazłyśmy kilka kilometrów od ośrodka wypoczynkowego. ważne, że z jagodami. najbardziej przeraża mnie, gdy pomyślę, że miałam wtedy jakieś sześć - siedem lat.
  • awatar monalasa: te jegody...potrafią zgubić :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

monalasa
 
Od Wielkanocy trochę się działo ....
Najpierw przytyłam ,potem straciłam na wadze, potem znów przytyłam i teraz ważę 45 kg :P  O dziwo nikt nie mówi już na mnie „kruszynka” wiec owe kg dobrze widać to i ówdzie :P (dodatkowych kg- 6)
Jak chłopak klepnie mnie w tyłek to słychać już „chlassst „ ( wcześniej był tylko odgłos obijania  jego ręki o moje kości :P )  Tak bardzo zawsze chciałam przytyć....  a teraz  myślę ze wolałam jednak siebie w tej miniaturowej wersji :p
Z tego wszystkiego zmieniłam sobie fryzurę – z prostych jak druty włosów, na krótkie pokręcone. I w sumie to nie wiem czy mi lepiej czy gorzej , najważniejsze ze jest mi po 100 kroć wygodniej. Nie elektryzują się ( wcześniej każda ściana była ich )  , nie musze myc 2 razy dziennie ( tak bywało wcześniej ) , nie musze się czesać wcale ( więcej miejsca w torebce kiedy nie musze nosić już szczotki )
Zmieniła tez kolor skóry :P  normalnie ze 3 tony ( to wynik całodniowego leżenia nad jeziorem )
Kolor oczu – ten sam
Wielkość stóp – bez zmian - 34 ( wciąż za małe na piękne , poprzeceniane butki ) .
Tym razem w takim wydaniu witam Was ponownie :)

P.S. Barbarello chyba to dzieki Twojemu wpisowi znowu tu zawitałam , jakos cieżko było mi sie zebrać...
  • awatar Tusiaczkowy Robak: ech z butami mam ten sam problem
  • awatar Parole: a ja już nawet się nie łudziłam, że apel Barbarelli coś pomoże!:D
  • awatar Yukiko: witamy odmienioną ;)
Pokaż wszystkie (15) ›